SIEMIECHOW.PL

PIĘKNE MIEJSCE, DOBRZY LUDZIE. ZAPRASZAMY!

Wszystkiego najepszego z okazji nowego roku szkolnego i katechetycznego :)
UMYSŁY PODOBNIE JAK SPADOCHRONY
FUNKCJONUJĄ PRAWIDŁOWO,


 KIEDY SĄ OTWARTE.
 
  ARYSTOTELES

rozaniec 01 otoczenie kosciola w siemiechowie

W małej izdebce ,tuż obok łóżka
Z różańcem w ręku klęczy staruszka
Czemuż to babciu mówisz pacierze ?
Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

Wierzę że te małe paciorki z dębiny
Moc mają ogromną ,odpuszczają winy
Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy
Ja grzesznik niegodny ,korzystam z ich mocy.

Pierwsza dziesiątka jest za papieża
Niech nam kieruje ,Bogu powierza
Druga w intencji całego Kościoła
Modlitwą silny wszystkiemu podoba.

Trzecia za męża co zmarł i jest w niebie
A może w czyśćcu lub większej potrzebie
Czwartą odmawiam w intencji syna…..
Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna .

Był dobry chłopak ,lecz od Ojca pogrzebu
Odwrócił się od Boga ,złorzeczył niebu
Nie rozumiał że Bóg w swojej miłości
Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny
Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny
I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga
Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

Myślałam ,że syn, gdy założył rodzinę
Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę
Zrozumiał swe błędy ,cel odnalazł w życiu
Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

Awantury ,alkohol, płacz i siniaki
Czemu swym dzieciom los zgotował taki?
Nie było miłości ,pieniędzy ,jedzenia
Spokój był tylko gdy szedł do więzienia.

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki
Bogu polecam swych wnucząt udręki
Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty
Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie
Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie
Na nic te posty i twoje modły
Bo los już taki musi być podły.

Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona
Wie że jest chora, niedługo skona
Co będzie z synem ,z jego rodziną
Czy znajdą drogę prawdziwą ,jedyną?

I zmarła nieboga- wezwano syna
Ten twardo powiedział-nie moja to wina
Lecz widząc w trumnie swej matki trupa
Poczuł jak mu pęka na sercu skorupa.

Zobaczył Różaniec swej zmarłej Matki
W miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki
Nie ma paciorków –patrzy i nie wierzy
Palcami starte od milionów pacierzy.

Tylko piata dziesiątka była jak nowa
Przypomniał swe kpiące o niej słowa
Na palcach zobaczył od łańcuszka rany
Wybacz mi –krzyknął –Boże mój kochany.

Ożyło w końcu syna sumienie
Przysięgam Ci Matko ze ja się zmienię
Całował zimne swej matki dłonie
Twarz łzami zoraną i siwe skronie.

Rzucił nałogi, oddał się Bogu
Szczęście gościło w ich domu progu
I codziennie wieczorem całą rodziną
Różaniec mówili za Matki przyczyną.

Autor nieznany